Artykuł sponsorowany
Dlaczego mieszane mury w starych domach Gniezna osuszają się nierównomiernie

W jednym ze starszych budynków w Gnieźnie, po skuciu zawilgoconego tynku, lewa strona ściany wyschła w zaledwie kilka tygodni. Tuż obok niej, na tej samej wysokości, wciąż pojawiały się mokre plamy i solne wykwity. Taka sytuacja często zaskakuje właścicieli historycznych nieruchomości. Mieszane mury w przedwojennych i powojennych domach osuszają się nierównomiernie, co wynika bezpośrednio z różnic w zastosowanych materiałach oraz historii wcześniejszych, punktowych napraw. Zrozumienie mechaniki przepływu wody przez różne warstwy pozwala trafnie zaplanować proces trwałej izolacji.
Różne drogi kapilarnego wchłaniania w murze
Cegła ceramiczna, zaprawa wapienna, spoiwo cementowe oraz późniejsze uzupełnienia konstrukcyjne tworzą w jednej przegrodzie odmienne drogi kapilarnego wchłaniania. Beton i tradycyjne zaprawy murarskie charakteryzują się specyficzną porowatością, która silnie sprzyja podciąganiu wody z gruntu. Wielkość pojedynczych porów w klasycznej cegle lub zaprawie potrafi wynosić zaledwie 0,001 mm. Właśnie ta mikroskopijna budowa umożliwia wodzie swobodne przemieszczanie się w górę ściany.
Problem komplikuje się podczas prac remontowych, gdy do starych ścian dodawane są nowe materiały. Wtórne tynki i doraźne cementowe łaty spowalniają odparowywanie wilgoci tylko w obrębie nałożonego fragmentu, a nie na całej powierzchni przegrody. Wynika to z faktu, że świeże mieszanki różnią się od oryginalnego podłoża stopniem przepuszczalności oraz siłą przyczepności. Zaprawy cementowe stosowane kilkadziesiąt lat temu charakteryzują się znacznie mniejszą paroprzepuszczalnością niż klasyczne tynki wapienne. Gdy woda trafia na taką barierę, przemieszcza się na boki, szukając ujścia w bardziej miękkich fugach. Wokół wtórnych napraw powstają wyraźne aureole wilgoci, a sama łata pozostaje sucha. Pasy głębokiego zawilgocenia i odspojenia powłok malarskich występują najczęściej dokładnie na styku materiałów o odmiennej strukturze.
Iniekcja krystaliczna w niejednorodnych murach
Wykwity soli, pękające tynki i poziome pasy wilgoci pozwalają odróżnić naturalną, nierówną pracę starego muru od całkowicie nowego przecieku z instalacji. Sole rozpuszczalne w wodzie gruntowej migrują w górę wraz z wilgocią kapilarną. Kiedy ciecz dociera do lica przegrody i odparowuje, minerały krystalizują pod powierzchnią farby, generując ogromne naprężenia i wypychając warstwy wykończeniowe na zewnątrz. Odpowiedzią na tak skomplikowaną budowę ściany bywa wprowadzenie do jej wnętrza aktywatora krzemianowego.
Aktywator to zaawansowany roztwór, który po zetknięciu z wodą i dwutlenkiem węgla ulega przemianie chemicznej. Proces krystalizacji tworzy w porach nierozpuszczalne struktury, trwale blokując światło kapilar. Skuteczność tworzenia blokady przeciwwilgociowej zależy od budowy muru, jego grubości oraz wyjściowego stopnia zawilgocenia porów. Przy prawidłowo dobranych parametrach zabieg ten zatrzymuje podciąganie wody. Standardowa procedura polega na wywierceniu otworów iniekcyjnych o średnicy 20 mm. Wiertła prowadzi się pod kątem około 30 stopni do poziomu, osiągając głębokość równą grubości muru pomniejszonej o 5–10 centymetrów. Następnie do szczelin wprowadza się grawitacyjnie odpowiednią mieszankę.
Przed przystąpieniem do wiercenia należy rzetelnie ocenić stan techniczny przegrody. Kontrola obejmuje sprawdzenie ciągłości cegieł, wykrycie ewentualnych pustek w spoinach oraz zbadanie zakresu wcześniejszych, nieudokumentowanych napraw. Uszkodzone spoiny trzeba wypełnić, a luźne fragmenty starej zaprawy mechanicznie usunąć, aby płynny iniekt mógł równomiernie rozprzestrzenić się w obiekcie. Zakład remontowo-budowlany Hydrotama z Malni dobiera parametry nawierceń bezpośrednio do wyników takich oględzin, dostosowując lepkość preparatu do wielkości kapilar. Odpowiednio zaplanowana iniekcja krystaliczna w Gnieźnie sprawdza się przy ratowaniu wielowarstwowych ścian, w których woda znajduje nieregularne ścieżki ujścia.
Zrozumienie natury wilgoci w starym budownictwie
Nierównomierne odparowywanie wody ze starych fundamentów rzadko bywa dziełem przypadku. Wynika ono z heterogenicznej budowy przegród, w których każda dołożona przed laty cegła i każda warstwa tynku pracują we własnym tempie. Odróżnienie powierzchownych uszkodzeń od głębokiego podciągania kapilarnego wymaga analizy ułożenia soli oraz oceny porowatości zaprawy. Skupienie się na rzeczywistej drodze, jaką woda pokonuje wewnątrz muru, pozwala wdrożyć rozwiązania uszczelniające dopasowane do anatomii budynku. Zatrzymanie transportu wilgoci bezpośrednio w kapilarach przywraca ścianom parametry nośne bez konieczności kosztownego wyburzania zalanych fragmentów konstrukcji.



